Take a photo of a barcode or cover
emotional
lighthearted
medium-paced
Plot or Character Driven:
Character
Strong character development:
No
Loveable characters:
Complicated
Diverse cast of characters:
No
Flaws of characters a main focus:
Complicated
so were they ever going to confront her asshole family, or
it was fun, nothing crazy good or crazy bad. she was a klutz, classic. he has a six pack, classic.
let me tell you, this book had me kicking and screaming until the very end bc the chemistry between olivia and colin is WILD. not only is it an enemies to lovers trope but it’s also a my best friends sister/my brothers best friend trope, which is always an interesting dynamic to see play out. also the angst towards the end of the book was just SUPERB
funny
lighthearted
relaxing
fast-paced
Plot or Character Driven:
Character
Strong character development:
Complicated
Loveable characters:
Yes
Diverse cast of characters:
No
Flaws of characters a main focus:
Yes
funny
lighthearted
medium-paced
emotional
funny
lighthearted
medium-paced
Plot or Character Driven:
Plot
Strong character development:
No
Loveable characters:
Complicated
Diverse cast of characters:
No
Flaws of characters a main focus:
Yes
Słyszałam wiele dobrego o twórczości Lynn Painter, dlatego w końcu zdecydowałam przekonać się na własnej skórze, o co tyle szumu. Wybór padł na książkę „Pan zły numer”, której różowa okładka dosłownie krzyczała do mnie z półki. Czy historia niezwykle pechowej Olivii przypadła mi do gustu? Już spieszę z wyjaśnieniem.
Główną bohaterką historii jest wspomniana Olivia Marshall — niezwykle roztrzepana młoda kobieta, w której życiu wydarzyło się wiele pechowych sytuacji, że aż dziw, iż wyszła z nich w jednym kawałku. Po ostatnim incydencie dziewczyna musi tymczasowo zamieszkać z bratem i jego poukładanym współlokatorem Colinem Beckiem. Czy w nowym domu również będzie prześladował ją pech? Tego dowiecie się, sięgając po „Pana zły numer”.
Zacznę od tego, że bardzo spodobał mi się pomysł na fabułę. Pomylony numer telefonu i niezobowiązujący flirt z nieznajomym, który okazał się zabawnym i uroczym mężczyzną. Brzmi świetnie, prawda? Nic więc dziwnego, że Olivia również była pod wrażeniem! Szkoda tylko, że pewnego dnia ów nieznajomy postanowił bez ostrzeżenia zerwać kontakt. Dlaczego? Tego nie mogę wam zdradzić, ale myślę, że odpowiedź jest dość oczywista.
Tak, zdecydowanie „Pan zły numer” to jedna z tych historii, które są przewidywalne aż do bólu, jednakże czy to źle? Akurat w tym przypadku zupełnie mi to nie przeszkadzało, ponieważ całość rekompensował zawarty w niej specyficzny humor, który miejscami rozbawiał mnie do łez. Szczególnie podobała mi się to, jak Olivia i Colin, pomimo swojej wieloletniej znajomości, przekomarzali się ze sobą, aż iskrzyło w całym pomieszczeniu. Lubię, kiedy w romansach przeciwieństwa się przyciągają, a w przypadku Becka i Marshall tak właśnie było!
Chociaż dość długo zwlekałam z przeczytaniem tej historii, myślę, że „Pan zły numer” to doskonała pozycja dla tych, którzy potrzebują odskoczni od codzienności, czyli szukają lektury dla tak zwanego odmóżdżenia, dlatego, jeżeli potrzebujecie tego typu lektury, serdecznie zachęcam was do sięgnięcia właśnie po książkę autorstwa Lynn Painter!
Główną bohaterką historii jest wspomniana Olivia Marshall — niezwykle roztrzepana młoda kobieta, w której życiu wydarzyło się wiele pechowych sytuacji, że aż dziw, iż wyszła z nich w jednym kawałku. Po ostatnim incydencie dziewczyna musi tymczasowo zamieszkać z bratem i jego poukładanym współlokatorem Colinem Beckiem. Czy w nowym domu również będzie prześladował ją pech? Tego dowiecie się, sięgając po „Pana zły numer”.
Zacznę od tego, że bardzo spodobał mi się pomysł na fabułę. Pomylony numer telefonu i niezobowiązujący flirt z nieznajomym, który okazał się zabawnym i uroczym mężczyzną. Brzmi świetnie, prawda? Nic więc dziwnego, że Olivia również była pod wrażeniem! Szkoda tylko, że pewnego dnia ów nieznajomy postanowił bez ostrzeżenia zerwać kontakt. Dlaczego? Tego nie mogę wam zdradzić, ale myślę, że odpowiedź jest dość oczywista.
Tak, zdecydowanie „Pan zły numer” to jedna z tych historii, które są przewidywalne aż do bólu, jednakże czy to źle? Akurat w tym przypadku zupełnie mi to nie przeszkadzało, ponieważ całość rekompensował zawarty w niej specyficzny humor, który miejscami rozbawiał mnie do łez. Szczególnie podobała mi się to, jak Olivia i Colin, pomimo swojej wieloletniej znajomości, przekomarzali się ze sobą, aż iskrzyło w całym pomieszczeniu. Lubię, kiedy w romansach przeciwieństwa się przyciągają, a w przypadku Becka i Marshall tak właśnie było!
Chociaż dość długo zwlekałam z przeczytaniem tej historii, myślę, że „Pan zły numer” to doskonała pozycja dla tych, którzy potrzebują odskoczni od codzienności, czyli szukają lektury dla tak zwanego odmóżdżenia, dlatego, jeżeli potrzebujecie tego typu lektury, serdecznie zachęcam was do sięgnięcia właśnie po książkę autorstwa Lynn Painter!
I really liked this one. If it weren't for the miscommunication and lack of understanding certain aspects, it would have been 5 stars