Take a photo of a barcode or cover
szpinaczytanko 's review for:
Anne z Szumiących Wierzb
by L.M. Montgomery
Czwarta część losów Anne Shirley zawsze była moją najmniej ulubioną. Sama nie wiem dlaczego. Sięgnęłam jednak po nią po raz kolejny, już w nowym tłumaczeniu Anny Bańkowskiej, by poznać ją jako “Anne z Szumiących Wierzb”.
Przy lekturze uświadomiłam sobie, że teraz ta część cyklu o wiele bardziej do mnie trafia. Jesteśmy z Anne rówieśniczkami i, choć po raz pierwszy ta powieść została wydana prawie sto lat temu, znajdujemy się w dość podobnym miejscu w życiu. To sprawiło, że w końcu Szumiące Wierzby stały się mi bliższe.
Lubię to, że w tej książce kilka głównych wątków przeplata się z wieloma pobocznymi sytuacjami i sytuacyjkami. Mnogość bohaterów tej powieści również postrzegam jako ogromną zaletę – Montgomery potrafi wprowadzać postaci do swoich opowieści w taki sposób, że ich cechy szczególne zostają z osobami czytającymi na długo i wyraźnie odznaczają się w pamięci.
Sporo się wzruszałam, w szczególności przy tych smutnych fragmentach historii. Sporo się śmiałam, szczególnie przy scenach z mieszkankami Szumiących Wierzb. Książki z cyklu o Anne są dla mnie po prostu żywym tworem, nie potrafię ich traktować jak “tylko powieści” – to coś więcej.
“Wprawdzie działo się to późną wiosną, a teraz był grudzień, ale i tak wszystko jej szeptało: Pamiętasz?”
Ja też pamiętam.
Odkrywajcie losy Anne Shirley na nowo, zachęcam Was do tego z całego mojego – rozkochanego w historii tej dziewczyny – serca.
Przy lekturze uświadomiłam sobie, że teraz ta część cyklu o wiele bardziej do mnie trafia. Jesteśmy z Anne rówieśniczkami i, choć po raz pierwszy ta powieść została wydana prawie sto lat temu, znajdujemy się w dość podobnym miejscu w życiu. To sprawiło, że w końcu Szumiące Wierzby stały się mi bliższe.
Lubię to, że w tej książce kilka głównych wątków przeplata się z wieloma pobocznymi sytuacjami i sytuacyjkami. Mnogość bohaterów tej powieści również postrzegam jako ogromną zaletę – Montgomery potrafi wprowadzać postaci do swoich opowieści w taki sposób, że ich cechy szczególne zostają z osobami czytającymi na długo i wyraźnie odznaczają się w pamięci.
Sporo się wzruszałam, w szczególności przy tych smutnych fragmentach historii. Sporo się śmiałam, szczególnie przy scenach z mieszkankami Szumiących Wierzb. Książki z cyklu o Anne są dla mnie po prostu żywym tworem, nie potrafię ich traktować jak “tylko powieści” – to coś więcej.
“Wprawdzie działo się to późną wiosną, a teraz był grudzień, ale i tak wszystko jej szeptało: Pamiętasz?”
Ja też pamiętam.
Odkrywajcie losy Anne Shirley na nowo, zachęcam Was do tego z całego mojego – rozkochanego w historii tej dziewczyny – serca.